Ałuszta w dzień
Już góra z piersi mgliste otrząsa chylaty 3 ,
Rannym szumi namazem 4 niwa złotokłosa,
Kłania się las i sypie z majowego włosa,
Jak z różańca chalifów 5 , rubin i granaty 6 .
Łąka w kwiatach, nad łąką latające kwiaty,
Motyle różnofarbne, niby tęczy kosa,
Baldakimem 7 z brylantów okryły niebiosa;
Daléj szarańcza ciągnie swój całun skrzydlaty.
A kędy w wodach skała przegląda się łysa,
Wre morze i odparte z nowym szturmem pędzi;
W jego szumach gra światło, jak w oczach tygrysa,
Sroższą zwiastując burzę dla ziemskiéj krawędzi;