Grażyna
Coraz to ciemniej, wiatr północny chłodzi,
Na dole tuman 2 , a miesiąc 3 wysoko
Pośród krążącej czarnych chmur powodzi
We mgle niecałe pokazował 4 oko;
I świat był na kształt gmachu sklepionego,
A niebo na kształt sklepu 5 ruchomego,
Księżyc jak okno, którędy dzień schodzi.
Zamek na barkach nowogródzkiej góry 6
Od miesięcznego brał pozłotę blasku,
Po wałach z darni i po sinym piasku
Olbrzymim słupem łamał się cień bury,
Spadając w fosę, gdzie wśród wiecznych cieśni