Wspomnienia młodej robotnicy
Gdy w latach 90. proboszcz Goehre 1 , obecnie człowiek naszej partii, wydał dzieło pod tytułem Trzy miesiące w roli robotnika fabrycznego , w którym opowiedział, co przeżył w przeciągu trzech miesięcy jako robotnik fabryczny, najbardziej konserwatywna gazeta uczyniła tego rodzaju uwagę: „Lepiej znamy warunki życia owych na wpół dzikich plemion afrykańskich niż życie naszych niższych warstw społecznych”.
Zdanie to można by zastosować także do niniejszego dzieła. Życie warstw niższych jest dla wyższych sfer naszego społeczeństwa zupełnie innym światem: światem rozpaczy, niedoli, moralnego i fizycznego zwyrodnienia, tak że pytamy z przerażeniem, czy możebne 2 jest istnienie czegoś podobnego w naszym społeczeństwie, pyszniącym się swoją chrześcijańskością i kulturalnością?
Autorka opisuje te najniższe warstwy, na których jest zbudowane nasze społeczeństwo, wśród których przyszła na świat i spędziła pół życia.
Widzimy też z tego dzieła, jak ona, nie bacząc na smutny byt swego otoczenia, zdołała się z niego wyrwać, wykształcić się na bojowniczkę swej płci i być szanowaną i uznaną przez wszystkich, którzy ją znają.
Rzadko czytałem z takim wzruszeniem jakieś dzieło jak to, które mamy przed sobą. Jaskrawymi barwami maluje autorka nędzę życia, niedostatek i moralne krzywdy, na które była wystawiona jako biedne dziecko proletariatu i które jako proletariuszka kosztować musiała do dna.
Swoje dzieciństwo autorka spędziła w otoczeniu niezasługującym na miano ludzkiego. Ojciec jej jest alkoholikiem nieposiadającym ani iskry ojcowskiego uczucia; matka jej, wprawdzie poczciwa i dzielna kobieta, pracuje całymi dniami, żeby utrzymać rodzinę, jednak wieczne kłopoty o byt i niedostateczne wychowanie zrobiły z niej kobietę nie tylko nieczułą, lecz wrogą wszelkim zagadnieniom ducha i sprzeciwiającą się dążeniom córki, chcącej wyzwolić się z tego nieludzkiego stanu, w który tak niesprawiedliwie pchnął ją los.
Wyzwolenie to osiągnęła sama, o własnych siłach, dzięki niezachwianej pilności i niezmordowanej pracy nad sobą.