Niebezpieczeństwo jedzenia w miejscach publicznych i prywatnych
Odcinanie się od rodziny jest odcinaniem końcówek banana —
niektórzy to robią, inni nie. Mama od zawsze powtarzała —
w końcach czają się pasożyty, które wydrążą cię od środka
jak smakowitą wydmuszkę. Moja wiedza na temat poetyki bananów
w żaden sposób nie zmniejsza lęku przed byciem pożartym przez drapieżnego
robaka, który tylko czeka, aż ten jeden raz nie odetnę jego lokum,
zapraszając go w ten sposób na pobyt w żołądkowej zupie. Rębacze bananów są wśród nas —
jest na przykład mój kolega, Andrzej, który boi się piłki nożnej i pomarańczy,
więc odcina się od ojca grubą warstwą kapitału kulturowego.
Gdy stary je pomarańcze jak jabłko, Andrzej czyta kolejną książkę Foucaulta.
Proste równanie eskaluje, gdy podczas Euro, Andrzej zapisuje się na studia z filozofii,
bo nie chce słyszeć, że Polska gola. Martwi się dopiero wtedy, gdy zapisuje się na doktorat