Blask księżyca - Aloysius Bertrand; Stefan Napierski

Blask księżyca

Zbudźcie się, śpiący ludkowie,
Pomódlcie się za umarłych.
(Głos stróża nocnego)
Och, jakże miło nocą, gdy godzina dygoce na wieży, spoglądać na księżyc, który nos ma podobny złotemu dukatowi o brzeżku oberżniętym!
Dwaj trędowaci złorzeczyli pod oknem, pies wył na rozstaju i żar mego ogniska, przygasając, wróżył.
Lecz wkrótce ucho moje dosłyszało jego głębokie milczenie.
Białoskórzy powrócili do swych nor, podczas gdy Jacquemart 1 hałaśliwie tłukł żonę.
Pies umknął zaułkiem przed halabardami straży, pordzewiałej od deszczu i szarpanej wichurą.
I żar usnął, kiedy ostatnia skra zgasiła ostatni poblask w popielisku komina.
A mnie, mnie się zdało — tak nieskładna jest gorączka! — że zrzęda-księżyc, kurcząc oblicze, wywalał jęzor, jak wisielec!

Aloysius Bertrand
Stefan Napierski
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2012-04-12

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙