O niedźwiedziu królewiczu - Anna Chuda

O niedźwiedziu królewiczu

— Widzisz, tageź jo, lubił, k(u)ochoł, a p(u)epatrz, co ci za świństwo zrobiła!
Jak tyn król sie rozgniewoł i kozoł te c órke wyprowadzić nad m orze i rebakom i puścili na w ede 4 , że miała się zat opić. A yna w ty łydzce siedziała i tag ją wiatr popychoł, aż jum dopchnuł do jedny wyspy. Tak una wylazła z ty łydki, poszła na te wyspe i tam buła bardzo długi czas, także oż porodziła. Ale t o dziecko był niedźwiedź. Dziecko w niedźwiedzki sk órze. Tag ona sobie myśli:
— M ój B oże, kiedy mnie też Pan Bóg dał niedźwiedzia za dziecko, wezne zaroz do w ody śmigne g o i utopie!
— No ji kiedy to tak płacze, to nie ut opie. Niech żyje, jak dł go chce.
Jak miało pótora r oku, więc zrobiło jame dlo swojij matki ji tam zn osi ło same różne pokarmy, miod leśny, k orz nki. A gdy mioł dwa roki, tak mówiół do matki:
— Ty byź mi tyż coś móg dać do jadła do m ojej mamy.
To mu doł chleba. Zaszed do rzeźnika, to mu doł mięsa. Tak te mame używieł, bo ji do kramu jak zaszed, to wszystkiygo d ost oł. Miał ogrómne, ogrómne szczescie 6 .
Tag jednegu razu tej jej eciec mioł w ejne z jednym królem. A tem król buł 7 jeszcze kawalor. A yn niedźwiedź zaszed do tego królewskiego kuchorza i m ówi d o niego :
— Ty byś tyż móg co dać do żywienio mojij mamy.
Tag un mu naduł chłeba, okrasy, słoniny, co jino tegu b ułe.
Ji dr ugi roz przyszed do niegu:
— Że ty byś mi więcyj m(u)óg dać, bo ty tego mosz zadoś, a ciebie nic nie kosztuje.

Anna Chuda
Содержание

Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2018-01-03

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙