IV. Kama-Rupa
I powstał ludzki duch, i, buntowniczy,
Z wrogą naturą wszedł w niemiłosierny
Bój. — Krwią oblany, samotny, bezsterny,
Swej Atlantydy szukał tajemniczej.
Więc rąbie skały, burzy turmy 3 , liczy
Gwiazdy, by świat z nich poznać niewymierny,
I mściwie czyha, gdzie ów tajń 4 odźwierny,
Co myśl mu w ciemni 5 dzierży niewolniczej.
Gdyż póki nie znał tych tajemnic węzła,
Spragniona ciszy, jego dusza grzęzła,
Jak obłąkana, w ogniu i żelezie.
Była to zorza — pełna krwi i słońca,