Idzie zmierzch - Bolesław Leśmian

Idzie zmierzch

Idzie zmierzch od zapłotków — od stodół — od jarów,
Idzie zewsząd i znikąd, a taki ma narów 1 ,
Że im bardziej snem przymrze i w rów się zagrzebie,
Tym widniej mu w niebycie — tym łatwiej znieść siebie.
O, niełatwo nam było powiązać los z losem!
Smutek boczył się na nas; żal patrzył ukosem...
Odeszłaś — w ślad za tobą dzień złoty przeminął, —
Ale z ziemi uchodząc, po niebie wciąż płynął...
Dogorywa dnia reszta w obłokach zbłąkana,
Dołem mrok, lecz nadwyżką dnia — płonie stóg siana.
Więc raz jeszcze — choć ciebie nie ma w pól rozłogu 2 —
Przeżywam dzień miniony — ten, co lśni na stogu.

Bolesław Leśmian
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2011-04-19

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙