Odjazd - Bolesław Leśmian

Odjazd

Gdym odjeżdżał 1 na zawsze znajomym gościńcem 2 ,
Patrzyły na mnie bratków wielkie, złote oczy,
Podkute szafirowym dookoła sińcem.
Był klomb i rój motyli, i błękit przezroczy 3 ,
I rdzawienie się w słońcu dojrzałej rezedy 4 .
A gdy byłem już w drodze, sam nie wiedząc kiedy
I czemu — przypomniałem 5 te oczy, przyziemnie
Śledzące mą zadumę i wpatrzone we mnie
Tym wszystkim, czym się można wpatrzeć w świat i dalej.
Co widziały te oczy, nim w tysiącu alej
Zginąłem, jedną chatę rzucając za sobą?
I czemu z szafirową zawczasu żałobą

Bolesław Leśmian
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2024-10-02

Издатель

Fundacja Wolne Lektury

Reload 🗙