Pogrzeb Don Żuana - Bolesław Leśmian

Pogrzeb Don Żuana

Zbladła twarz Don Żuana 1 , gdy w ulicznym mroku
Spotkał swój własny pogrzeb, i przynaglił kroku.
I zatracił różnicę między ciałem w ruchu
A tym drugim, co legło w trumiennym zaduchu.
Czuł tożsamość obojga — orszak szedł pośpiesznie,
A jemu się zdawało, że w miejscu tkwi śmiesznie.
Czekał, aż uśnie w Bogu, lecz stwierdził naocznie,
Że Bóg nie jest — noclegiem — i że już nie spocznie.
Pogardą na śmiertelne odpowiadał dreszcze.
«Śpi snem wiecznym» — szeptano, ale nie spał jeszcze.
Szedł coraz bezpowrotniej — w pozgonnym 2 rozpędzie.
«Śpi snem wiecznym»... Snu nie ma i nigdy nie będzie!

Bolesław Leśmian
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2011-04-19

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙