Przechodzień - Bolesław Leśmian

Przechodzień

Zgony liliowe w pustce nad drogą,
I nic — i bezbrzeż traw!
Do traw bezbrzeży i do nikogo
Wołałem: «Zbaw mnie, zbaw!»
A szedł przechodzień... Nie wiem, dlaczego
Dłonią mi podał znak.
Może pomyślał, że to do niego,
Do niego wołam tak!
A była cisza, jakby świat minął, —
Trwał jeszcze słońca brzeg, —
A on na ciszę oczami skinął,
Zrozumiał coś i rzekł:

Bolesław Leśmian
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2009-03-23

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙