Topielec
W zwiewnych nurtach kostrzewy 1 , na leśnej polanie,
Gdzie się las upodobnia łące niespodzianie 2 ,
Leżą zwłoki wędrowca, zbędne sobie zwłoki.
Przewędrował świat cały z obłoków w obłoki,
Aż nagle w niecierpliwej zapragnął żałobie
Zwiedzić duchem na przełaj 3 zieleń samą w sobie.
Wówczas demon zieleni wszechleśnym 4 powiewem
Ogarnął go, gdy w drodze przystanął pod drzewem,
I wabił nieustannych rozkwitów pośpiechem,
I nęcił ust zdyszanych tajemnym bezśmiechem,
I czarował zniszczotą 5 wonnych niedowcieleń,
I kusił coraz głębiej — w tę zieleń, w tę zieleń!