W locie - Bolesław Leśmian

W locie

Na potworze, z majaczeń wylęgłym rozbłysku,
Mknę, kresów nienawidząc, w wieczystą swobodę,
W nieskończoność, co szumiąc, pieni mu się w pysku,
Aż nagle zwierz mój trafia na lęk, na przeszkodę
I w miejscu, gdzie dla oczu kończą się błękity,
Staje dęba! Wiem dobrze: tu — Bóg jest ukryty!
Zastygły w zlękłym skoku nad otchłanią wiszę,
Pełno w niej jego spojrzeń i głos jego słyszę:
«Jam 1 — twój kres! Czekam na cię 2 — na swego przybłędę,
A gdziekolwiek podążysz — tam ja z tobą będę!»
Nie znam kresu! Mej żądzy zuchwałym przymusem
Znagliłem zwierza w bezmiar, a on jednym susem

Bolesław Leśmian
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2024-10-07

Издатель

Fundacja Wolne Lektury

Reload 🗙