Wieczorem

Wieczorem było, wieczorem,
Gdy zorza gasła nad borem.
Dzienny ulatniał się skwar,
Rosa nam spadła na głowy
I zmierzchem dymił się jar 1 ,
Jar kalinowy 2 .
Z daleka idzie, z daleka
Ten mrok, co kwiatów się zrzeka.
Gdy płosząc ospałą woń,
Chłód powiał nad pola zżęte 3 ,
O moją zagrzałaś skroń
Dłonie zziębnięte.

Bolesław Leśmian
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2024-10-01

Издатель

Fundacja Wolne Lektury

Reload 🗙