Dziewczynka kra kra z zapałkami
Nie ma jeszcze czwartej, a niebo takie ciemne
tysiące ptaków odlatuje na noc; ponad szumem i światłami miasta
chamskie gołe kra kra ! Gołe niegdysiejsze śniegi
w samym sercu teraźniejszości. I gdzie tu się ukryć
skoro pod wielkim sklepem znów siedzi dziewczynka i jedną
jedyną zapałką
oświetla mrok. Chce widzieć, gdzie jest
a gdzie wiecznie przewiecznie będzie nie istniała. Jak ten
najszybszy z grupki Homo erectus , który wtedy w dolinie
pierwszy dopadł padliny, jak monsigniore, jak ona sama, kiedy już
ani młoda genialna z rękami w kieszeniach
jak w środę, ani jak w sobotę: przestraszona niemłoda niemrawa.