Nadchodzę już
Celna uroda
celnie dotykająca;
zielonkawe, jak światło po wodzie, refleksy
uważnych spojrzeń,
ćwiartka świeżego ogórka
nurzana w miseczce z sosem, a potem
chrupanie,
czarny pies w wyskoku po patyk, w śrubie w powietrzu
i nasze głosy wołające brawo! brawo!
i stopy w miękkich pantoflach
koloru kobaltowego zmierzchu
zaprzeszłość właśnie skończonych oddechów