Dante
Dante Alighieri
Wieczna światłości, wskrześ z mojego ducha
Cząstkę płomienia na twe podobieństwo;
Zapal mój język, aby choć w iskierce
Przekazał przyszłym pokoleniom gwoli
Chwałę płomiennej twojej aureoli,
Aby przez trochę wrażeń z mych uniesień
Przez trochę dźwięków, odbitych z mych piesień
Świat łatwiej pojąć mógł twoje zwycięstwo.
( Boska Komedya — Raj p. XXXII).
Więc ten wydatny, raczej garbaty niż orli nos, wystający podbródek starego mnicha lub kobiety to profil Danta? Więc to jego maska — ta twarz zastygła z oczami zamkniętemi, o policzkach zapadłych, bez śladu zarostu? Spotykasz jedno i drugie na każdej piędzi ziemi włoskiej, w starych rękopisach, na placach publicznych, w muzeach marmurów i bronzów.
Głowa, przeważnie stara, z duszą, by się tak wyrazić, patrzącą w dół, z nakryciem, które na nas, ludzi innego obyczaju, sprawia wrażenie czepca wyzierającego z pod mycki. Czasem zdobi ją wieniec wawrzynowy i każe domyślać się, że to wieszcz; częściej jeszcze zawiędłością swoją nasuwa podejrzenie, że to sterany w pracy nad pergaminami mędrzec; prawie zawsze trąci typem średniowiecznego ascety. To ma być Dante, największy poeta kraju poetów? Ta sucha teologiczna postać? Więc w niej miała żyć nieskończona miłość, oszałamiająca fantazya, wizye tkliwe i poetyczne, rycerska dzielność i wytrwałość trubadura? Wierzę, że Dante, — jeśli takim ma być jego portret, — był raczej posępnem, wodnistem widmem z Piekieł,które właśnie przypadkiem na świat ludzki wyjrzało, nie człowiekiem, który w państwie szatana był tylko gościem.