Głos - Charles Baudelaire; Adam M-ski

Głos

Kolebka moja stała gdzieś u drzwi biblioteki:
Babelu 1 , gdzie baśń, romans — śród mądrych ksiąg ogromu,
Mieszały się — a z nimi w pyle Rzymiany, Greki;
Ja sam nie byłem wyższy od porządnego tomu.
I słyszałem dwa głosy. Stanowczy a układny
Szeptał jeden: «Ta ziemia — to wyrób cukierniczy;
Mogę (wówczas w rozkoszy nie spotkasz tamy żadnej)
Dać ci apetyt równy powabom tych słodyczy».
A drugi: «O, pójdź ze mną błądzić po marzeń drogach,
Za krańce możebności, w dal, poza światy znane!»
Głos ten śpiewał jak wicher szumiący po rozłogach,
Jak widmo nieokreślne, nie wiedzieć skąd przywiane,

Charles Baudelaire
Adam M-ski
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2010-03-04

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙