Ciemność
On skarży się na ciemność mej mowy 1 —
Czy choć świecę raz zapalił sam ?!
Sługa mu ją wnosił pokojowy
(Wielość przyczyn tak ukryto nam).
Nić, objąwszy iskrą, zrazu płonie,
Zalewa wosk, który górą wstawa.
Gwiazda jaśni powoli tonie,
Modra światłość jej i bladawa.
Już, już myślisz, że zgaśnie — że z dołu
Ciecz rozgrzana wszystko pochłonie —
Wiary trzeba, nie dość skry i popiołu :
Dałeś wiarę... patrz, patrz, jak płonie!