Do spółczesnych
I pożegnałem kraj, i brzegi znane
Odepchnąłem nogą, jak wioślarz z łodzi
Ziemię odpycha — i jak? odgarnia on pianę
Leniwo-płynną i luźną...
Kraj! — — gdzie każdy-czyn za wcześnie wschodzi,
Ale — książka-każda... za późno!
Nogą odepchnąłem ten brzeg, co pokornie
Zgiął się pod moim obcasem;
I skrzypiał mi on, że jest męczeńskim, wytwornie
(Ale przeklinał mnie basem!).
Och! wy — którzy śpiewacie krwawo i pożarnie ,
Kiedyż?... zrozumiecie sąd?