Dreszcz Acherontu
Już trznadel 1 rdzawe jagody wyjada,
Splotły się wieńce plonów w skrzypiec świście,
Niebawem nożyc błyskiem jesień śniada
W gałęzi skrzypie poucina liście.
Spłoszy się w kniei chłodnej wron gromada,
Zza obnażonych drzew, nierzeczywiście,
Toczy się z wolna rzeka, zmierzch zapada,
Prom, milcząc, senny, czeka na me przyjście.