Serce
Książka ta, przeznaczona szczególnie dla chłopców uczęszczających do szkół elementarnych 1 pomiędzy dziewiątym rokiem życia a trzynastym, powinna by właściwie nosić taki tytuł: „Dzieje roku szkolnego, spisane przez ucznia trzeciej klasy szkoły municypalnej 2 we Włoszech”. Mówiąc wszakże, że książka napisana została przez ucznia klasy trzeciej, nie chcę utrzymywać, iż utworzył on ją tak, jak wydrukowana została. Uczeń notował sobie odręcznie i jak umiał to, co widział, co czuł, co myślał w szkole i poza szkołą, a ojciec jego, przejrzawszy w końcu roku notatki owe, spisał podług nich te karty, starając się nie zmienić w niczym nie tylko myśli swego syna, ale owszem, zachować, o ile można, i słowa jego nawet.
W cztery lata później, i będąc już w gimnazjum, syn odczytał rękopis i dodał do niego to i owo, w świeżej mając pamięci ludzi i zdarzenia. A teraz czytajcie, chłopcy, tę książkę. Mam nadzieję, że zajmie was ona i ku dobremu pobudzi.
17. poniedziałek
Dzisiaj pierwszy dzień szkoły.
Jak sen przeleciały te trzy miesiące wakacji na wsi!
Mama poprowadziła mnie zaraz rano do Sekcji Baretti 3 , żeby mnie zapisać do trzeciej elementarnej. Szedłem dosyć niechętnie i myślałem o wsi. A ulice aż się roiły od chłopców. Obie księgarnie po drodze pełne były ojców i matek kupujących tornistry, papier, książki, kajety 4 , a przed szkołą taki był ścisk, że i pedel 5 , i strażnik miejski musieli pilnować miejsca, żeby się ludzie nie podusili. Wtem we drzwiach ktoś mnie trącił w ramię. Był to mój pierwszy nauczyciel z drugiej wyższego oddziału, zawsze wesół, śmiejący, ze swoją rudą, nastroszoną czupryną.
— No, Henryku! — rzekł. — Rozłączamy się tedy na zawsze!
Wiedziałem dobrze, że się rozłączymy, a przecież słowa te były mi bardzo przykre.
Weszliśmy z trudem. Panie, panowie, kobiety z ludu, robotnicy, służący, zakonnice — wszyscy prowadzą chłopców jedną ręką, a w drugiej trzymają książeczki z promocjami, zapełniając sienie, schody takim gwarem, że to zupełnie jakby się do teatru szło.
Edmondo de Amicis
Maria Konopnicka
---
Październik
Pierwszy dzień szkoły
Nasz nauczyciel
Wypadek
Moi koledzy
Szlachetny postępek
Na poddaszu
Szkoła
Listopad
Kominiarczyk
Dzień Zaduszny
Mój przyjaciel Garrone
Nauczycielka mojego braciszka
Moja matka
Mój kolega Coretti
Nasz dyrektor
Obrońca garbuska
Prymus naszej klasy
Ubodzy
Grudzień
Handlarz
Próżność
Pierwszy śnieg
Mularczyk
Śnieżna kula
Nauczycielki
W domu zranionego
Siła woli
Wdzięczność
Styczeń
Zastępca
Księgozbiór Stardiego
Synek kowala
Miłe odwiedziny
Pogrzeb Wiktora Emanuela
Franti wypędzony ze szkoły
O sardyńskim doboszyku
Miłość ojczyzny
Zazdrość
Matka wypędzonego
Nadzieja
Luty
Zasłużony medal
Postanowienie
Kolej żelazna
Pycha
Ranni na polu pracy
Więzień
Przy łożu „taty”
W kuźni
„Pajacyk”
Ostatni dzień karnawału
Mali niewidomi
Chory nauczyciel
Ulica
Marzec
Szkoła wieczorna
Walka
Rodzice uczniów
Numer 78
Mały umarły
Wigilia 14 marca
Rozdanie nagród
Spór
Moja siostra
Krew romańska
Mularczyk umierający
Hrabia Cavour
Kwiecień
Wiosna
Król Humbert
W ochronce
Na gimnastyce
Nauczyciel mego ojca
Wyzdrowienie
Przyjaciele robotnicy
Matka Garronego
Odwaga cywilna
Maj
Poświęcenie
Od Apeninów do Andów
Lato
Poezja
Głuchoniema
Czerwiec
Garibaldi
Wojsko
Włochy
32 stopnie
Mój ojciec
Na wsi
Uczniowie-robotnicy
Śmierć mojej nauczycielki
Dziękuję!
Rozbicie okrętu
Lipiec
Ostatnia kartka mojej matki
Egzaminy
Ostatni egzamin
Pożegnanie