Festiwal teatrów kukiełkowych
Malutkie postacie pod Multikinem
kołyszą się przy barierkach i nagle wybuchają,
confetti spada, a każdy płatek papieru ma krople krwi.
Klaszczę i opadam na krzesło, by po chwili
znów się zerwać. Stoję przy oknie, chwieję się
jak pijaczek nad brzegiem basenu, ach woda,
ta najczarniejsza z metafor, znowu zwierzęco
wypuszcza macki i otula goryczą, trudno
zmartwychwstać, to zdarza się bohaterom
wodewilów, kiedy z morskiej toni całych
i zdrowych wypluwa ich wieloryb.
Mój mały Mefisto, własne odbicie