Żegnaj Plastusiu
Drobniutkie sacrum idzie pod prysznic,
pogasło w nim coś raz i drugi, przed
lustrem sprawdza opryszczkę na wardze,
nie można ufać opryszczce, trzeba zawsze kąsać.
Choć światło żarówki zwęża źrenice,
końcówki włosów trzeba przystrzyc,
to co nowe też patrzy uważnie,
chociaż we mgle jest jeszcze i żebra nie wyjął,
aby wykołysać ciebie. Ale ruch już się zaczął,
na krzywych nóżkach kuśtyka dookoła,
nic konkretnego w blasku oka.