Na pysznego, który o sobie wiele trzyma i nad wszystkich się wynosi w doskonałości
Raz gdy się w pychę Merkuryusz 1 wzbije,
Chcąc ludzkie zdania o sobie wybadać,
Wnet takowego sposobu zażyje,
Ażeby z siebie własną postać składać,
A inną przybrać, żebraka czy kupca,
I udać na czas 2 z wymownego, głupca.
Wchodzi w mieszkanie, pewnego skulptora 3 ,
A ten usilnie pilnując rzemiosła,
Nie myśli, żeby zmyślona pokora
W dom jego Bogów sprowadziła posła;
Wycina nosy, oczy, usta, dłotem 4
Bożkom, Boginiom i stawia w kąt potem.