Stacje

Już jestem. Wojskowy chirurg klnie,
rzuca igłami, bo tępe i brudne.
Z tego rzucania wyrasta dzikie mięso.
Potem już nic nie wyrasta.
Zostaję jedynaczką.
Nigdy, panie kapitanie, nigdy za chrzest.
Ksiądz kapelan Hilchen uśmiecha się —
jak już raz dorwiemy owieczkę, buli całe życie.
Na bocznicy grzyby,
w ogrodzie pigwy. Ciocia,
narażając się na posądzenie o sabotaż,
kradnie domek z makiety wojskowej.

Elżbieta Lipińska
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2019-12-30

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙