LXXXI. Przebudzenie - Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki

LXXXI. Przebudzenie

dzisiaj znowu śniłem
twoją śmierć jeżeli można śnić
na stancji pani Mościckiej
to dzisiaj znowu widziałem
twoją śmierć o ile to nie była
pani Mościcka cała w swej ozdobie
i mogłem wykrzyknąć ach to ty to ty
skąd się wziąłeś nie mówiąc
nic i skąd się weźmiesz jutro gdy się
zdziwię to ty to ty a co ty masz
do powiedzenia że mi się przyśniłeś
bez ust albo że ci z ust śmierdzi

Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2018-12-27

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙