Tajemniczy ogród
W chwili gdy Mary Lennox została wysłana do Misselthwaite Manor dla zamieszkania tam przy wuju, twierdzono ogólnie, że było to najniesympatyczniejsze dziecko, jakie kiedykolwiek widziano. I było to szczerą prawdą. Twarz jej była mała, chuda, postać mała i chuda, włosy miała jasne, rzadkie, skwaszony wyraz twarzy. Włosy jej były żółte, jak żółta również była twarzyczka, ponieważ Mary urodziła się w Indiach i wiecznie zapadała na zdrowiu — to na to, to na owo. Ojciec jej był na stanowisku rządowym, wiecznie zapracowany i sam chory; matka zaś, słynna piękność, dbająca jedynie o siebie, lubiąca zebrania, zabawy, otaczająca się młodym, wesołym towarzystwem. Nie pragnęła ona zupełnie dziecka; toteż gdy Mary na świat przyszła, oddała ją pod opiekę niańki Hinduski, zwanej w narzeczu tamecznym Ayah, której dano do zrozumienia, że jeśli jej chodzi o względy pani, to powinna dziecko trzymać o ile możności jak najdalej od jej oczu. Kiedy zatem Mary była chorowitym, nieznośnym, brzydkim niemowlęciem, usuwano ją matce z drogi; a gdy stała się chorowitym, nieznośnym, zaczynającym chodzić dzieckiem, usuwano ją również sprzed matki oczu. Mary nie pamiętała, by z bliska widziała kogokolwiek innego prócz ciemnych twarzy swojej Ayah i reszty służby hinduskiej, a ponieważ jej byli posłuszni we wszystkim ze względu na to, że wrzaskami swymi mogła w razie oporu rozgniewać panią, przeto Mary w szóstym roku życia była najwięcej despotycznym 1 i samolubnym zwierzątkiem, jakie kiedykolwiek żyło na kuli ziemskiej. Młoda nauczycielka Angielka, która ją miała nauczyć czytać i pisać, tak trudne miała zadanie, że po trzech miesiącach porzuciła miejsce 2 , a inne jej następczynie uciekały po krótszym jeszcze przeciągu czasu. Toteż gdyby Mary nie była przyszła 3 po prostu fantazja i chęć poznać książki, nie byłaby się chyba nigdy zapoznała z alfabetem.
Pewnego rozpaczliwie upalnego rana, gdy miała lat około dziewięciu, zbudziła się w bardzo złym humorze, a humor się jej jeszcze o wiele pogorszył, skoro spostrzegła, że służąca stojąca przy jej łóżku to nie jej Ayah.
Frances Hodgson Burnett
Jadwiga Włodarkiewiczowa
---
Rozdział I. Nikt się nie ostał
Rozdział II. Panna Mary kapryśnica
Rozdział III. Przez wrzosowisko
Rozdział IV. Marta
Rozdział VI. „A jednakże ktoś płakał”
Rozdział VII. Klucz od ogrodu
Rozdział VIII. Gil wskazał drogę
Rozdział IX. Najdziwniejszy dom
Rozdział X. Dick
Rozdział XI. Gniazdko mysikrólika
Rozdział XII. „Czy mogłabym dostać kawałek ziemi?”
Rozdział XIII. „Jestem Colin”
Rozdział XIV. Młody radża
Rozdział XV. Budowanie gniazdka
Rozdział XVI. „Nie chcę!” — powiedziała Mary
Rozdział XVII. Napad
Rozdział XVIII. „Nie traćmy czasu”
Rozdział XIX. „Nadeszła chwila”
Rozdział XX. „Będę żył zawsze, zawsze, zawsze”
Rozdział XXI. Ben Weatherstaff
Rozdział XXIII. Czary
Rozdział XXIV. „Niech się śmieją!”
Rozdział XXV. Zasłona
Rozdział XXVI. „To matka!”