Laura i Filon

Już miesiąc zeszedł, psy się uśpiły,
I coś tam klaszcze za borem.
Pewnie mnie czeka mój Filon miły,
Pod umówionem jaworem.
Nie będę sobie warkocz trefiła 1 ,
Tylko włos zwiążę splątany;
Bo bym się bardziej jeszcze spóźniła,
A mój tam tęskni kochany.
Wezmę z koszykiem maliny moje,
I tę plecionkę różowę 2 :
Maliny będziem jedli oboje;
Wieniec mu włożę na głowę.

Franciszek Karpiński
О книге

Язык

Польский

Год издания

2009-02-19

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙