Pułapka - Franciszek Mirandola

Pułapka

Trzymał się półprzytomny ze strachu zimnych, rdzawych krat więzienia i szeptał w czarną noc:
— Słuchaj! Słuchaj!
— Słucham! — mówiła noc czarna i wył wichr 1 .
— Zbłądziłem w zakamarek, zbłądziłem... Coś zatrzasnęło drzwi... wyjść nie było sposobu... domy się poczęły ruszać... obstąpiły mnie parkany... przygięły się drzewa od góry... a nade wszystko, ktoś zatrzasnął drzwi...
— Ja... noc, ciemność...
— Ty?... Nie, nie mów tak... Nie przerywaj... Nie może być... Więc mówię... zbłądziłem... A chciałem jeno... czekaj... coś chciałem... Aha... Coś połyskało na bruku...
— Szkło! Szkło! Rozbita flaszka z wódki... Przeglądał się w niej Syriusz świetny...
— Skąd wiesz? Nie, to było coś cudnego... I po cóż bym....
— Nie... nie...
— I po cóż bym dlatego miał zbaczać? Zresztą... wszystko jedno... nic zmienić tego nie zdoła, że: zbłądziłem.
— Nieprawda...
— Zbłądziłem... błądził... dził..... dził... eeeem... em!... Żeeee... błądził... błą... Żeee...

Franciszek Mirandola
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2012-10-15

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙