Kozioł ofiarny - Gabriela Zapolska

Kozioł ofiarny

Pan Wentzel zmarszczył brwi i położył kanciastą linię obok siebie.
— Proszę o spokój! — wyrzekł ochrypłym głosem.
— Oko brandenburskie! — odpowiedział natychmiast Julusiek.
— Z perską źrenicą — dorzucił Marian, pakując ręce w kieszenie od spodni.
Pan Wentzel podniósł swą spiczastą głowę, pokrytą najeżonym włosem, i spojrzał na porozkładane na krzesłach dzieci.
— Proszę o spokój! — powtórzył, a wargi wybladłych ust drżały mu jak w febrze.
— Patrzcie... panu „Wentzlemu” spuchła z lewej strony twarz — zawołał Julusiek, mrużąc powieki.
— To od tych papierosów, które po kryjomu pali, a nam nawet zaciągnąć się nie da — odparł flegmatycznie Marian, obserwując z ironią wychudłe policzki nauczyciela.
Panu Wentzlowi krew uderzyła do głowy.
— Nie palę papierosów — wyrzekł energicznie — nie wmawiajcie we mnie złych czynów, które sami spełniacie.
Julusiek wzruszył ramionami. Marian wpakował ręce jeszcze głębiej w kieszenie.
— Nie palisz pan? — zapytał, wydymając czerwone i pełne policzki. — Phi!... to taka prawda, jak to, że pan atramentem dziur w butach sobie nie czernisz... Zaprzecz pan temu!

Gabriela Zapolska
О книге

Язык

Польский

Год издания

2014-03-18

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙