Od mroków nocy do białego ranku...
Tak! — ja się modlę, chociaż się nie ścielę
Twarzą do zimnych marmurów w kościele
I krzyżem piersi mej nie znaczę ręką.
Lecz ja się żegnam serca mego męką,
Modlę się myśli obłąkanych drżeniem,
I tym wewnętrznym mej istoty bojem,
I całym moim ogromnym zwątpieniem,
I całej duszy mojej niepokojem...
I tę modlitwę sprawiam bez ustanku,
Od mroków nocy — do białego ranku!
Tak! ja się modlę — całą mą rozpaczą,
Że wyjść nie można z zakreślonych granic