Świat
Tratując ciała żywe, miażdżąc serca, dusze,
Niby szalone słonie olbrzymią lawiną
Prą się ludzie na ludzi i w ciemności płyną,
Jak okręt obłąkany w nocnej zawierusze.
Zapomniano o wszystkim w tej dzikiej gonitwie.
Filozofi 1 , kapłani i tłum niespokojny,
Wszyscy pędzą gotowi do mordu i wojny;
Nikt nikogo nie pyta: co będzie po bitwie?
Olbrzymie, wiecznie głodne, rozpasane stada,
Gryząc się o kęs lepszy, z palącym oddechem
Rozkiełzanych żądz niskich, grożąc sobie — biada!
Tarzają się po ziemi przesiąkniętej grzechem.