Mojej matce!
Nie będę już płakać, przyrzekłam to sobie już raz.
W bólu zakrzepłe serce jak głaz zamknę w sobie.
Pięści podnoszę ku niebu, groźne obie, twarde,
Śmiechem upiornym splunę!!!
Wyfrunę duszą, za kratę wyfrunę 1 !
I śmiała się będę, śmiała,
Żem przecież wolna, żem łez zapomniała...
Lecz Tobie, o święta, kilka nietkniętych jeszczem 2 łez schowała,
By w ślady Twych prochów, przypaść, zaszlochać,
Jak dziecko jeszcze zaszlochać.