Ku przeszłości

Na śpiącym stawie cicho drżą sitowia sploty,
A niekiedy w powietrzu łagodnie oddycha,
Jak niewidzialnych ptaków trwożliwe przeloty,
Stłumionych drżeń wietrzanych harmonia cicha.
Blady księżyc rozlewa stę bożym uśmiechem
Na nieskończonych łęgów kwieciste podściele,
Skąd zapachnie niekiedy gorącym oddechem
Młode krzewię zroszone i kwitnące ziele.
Lecz oto cicho, cicho zawodzić poczyna
Pieśń, którą łkają w mroku żałosne źródełka —
Póki w sercu ich śpiewna, samotna godzina
Wszystkich pragnień i tęsknot, i snów nie rozełka.

Henri de Régnier
Bronisława Ostrowska
Страница

О книге

Язык

Польский

Год издания

2012-05-09

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙