Małe niedole pożycia małżeńskiego
Książeczka nosząca tytuł Małe niedole pożycia małżeńskiego ukazała się w roku 1845, zatem w piętnaście lat przeszło po napisaniu głośnej Fizjologii małżeństwa 1 . Oba te dzieła w zestawieniu z sobą stanowią bardzo ciekawe zjawisko literackie, w jaki sposób jeden i ten sam temat zarysowuje się w wyobraźni pisarza w innym oświetleniu i w innej epoce jego twórczej ewolucji. Książka zatytułowana na wpół żartobliwie przez autora Fizjologią jest w istocie prawdziwą filozofią wewnętrznych dziejów małżeństwa; jest bystrą i śmiałą analizą owej wielkiej linii, po jakiej przebiega życie uczuciowe dwojga istot skutych ze sobą nierozerwalnym węzłem. W mózgu młodego pisarza idee, esprit 2 , kipią tu po prostu; każde zjawisko, każde najdrobniejsze spostrzeżenie otwiera mu nieskończone perspektywy, najbłahszy szczegół wiąże się tysiącem nici z najgłębszą treścią duchowego życia człowieka. W dziele tym mieści się tyleż najprzedniejszego żartu, ile jest w nim również tęgiej i nieustraszonej myśli.
W inny, bardziej miniaturowy światek przenoszą nas Małe niedole . Autor z rozmysłem pozostawia tu zupełnie na boku wielki, zasadniczy problem małżeństwa, owo być albo nie być, które wyzierało ku nam z każdej stronicy Fizjologii ; tutaj wchodzimy wraz z nim w powszednie życie dwojga małżonków, patrzymy na owo codzienne tarcie i potrącanie się dwojga jednostek i dwóch charakterów mniej lub więcej niedobranych, aż wreszcie, w diabelsko optymistycznym Komentarzu , widzimy, jak wszystko na świecie się w końcu układa, w taki lub inny sposób, ku ogólnej pomyślności. Para małżonków, Adolf i Karolina, stanowią niejako syntetyczne typy męża i żony, przybierające kolejno, stosownie do zapotrzebowania autora, rozmaite odcienie indywidualne; podobnież i inne postacie, przewijające się kolejno w tej prawdziwej comedia del’arte 3 małżeństwa. Układ i styl dzieła noszą również cechę innej, nie tak bujnej może, lecz na wskróś dojrzałej epoki twórczości autora. Żadnych analiz, żadnych filozoficznych dygresji, w które — i jak przepyszne! — obfitowała Fizjologia małżeństwa ; tu mamy szereg małych scenek, kreślonych jakby wprost z natury ręką wytrawnego mistrza z niewysłowioną precyzją i okrucieństwem. Dziwnym zbiegiem okoliczności dwie książki zawierające najwięcej sarkazmów, lecz i najwięcej głębokich myśli na temat małżeństwa zawdzięcza literatura pisarzowi, któremu samemu, zaledwie na schyłku jego lat męskich, na kilka miesięcy przed śmiercią, dane było zawrzeć dozgonne związki z od dawna upragnioną istotą.
Honoré de Balzac
Tadeusz Boy-Żeleński
---
Od tłumacza
Część pierwsza
I. Zdradziecki sztych
II. Odkrycia
III. Gorliwość młodej żony
IV. Sprzeczki
V. Niezrozumiana...
VI. Logika kobiet
VII. Jezuityzm kobiet
IX. Spostrzeżenie
X. Bąk małżeński
XI. Ciężkie roboty
XII. Żółty śmiech
XIII. Historia kliniczna willi za miastem
XVI. Sztuka stania się ofiarą
XVII. Krytyczne dni
XVIII. Marsz pogrzebowy
Część druga
Druga przedmowa
XX. Zawiedzione ambicje
XXI. Cierpienia naiwne
XXII. Adonis wieczny tułacz
XXIII. Bez zajęcia
XXV. Brutalne przebudzenia
XXVI. Partia odroczona
XXVII. Stracone zachody miłości
XXVIII. Dym bez ognia
XXIX. Tyran domowy
XXX. Wyznania
XXXI. Upokorzenia
XXXII. Ostatnia sprzeczka
XXXIII. Akta sprawy Chaumontel
XXXIV. „Klapa”
XXXVI. Rozwiązanie