Pieśń I, 1 (Maecenas atavis, edite regibus...)
O ty, którego niegdyś królami były przodki,
Mecenasie 1 , mój skarbie, mój opiekunie słodki!
Bywa, że człek niejeden żywi jeno pragnienie,
By roznieść kurzawę w olimpijskiej arenie,
A jeżeli osiągnie metę powózka chyża,
Mniema, iż go ku bogom palma zwycięstwa zbliża.
Inny znowu się wspina do kurulnych 2 zaszczytów,
Zabiegając o względy tłumu zmiennych Kwirytów 3 .
Tamten zaś opatruje zbożem własne spiżarnie,
Licząc, wiele 4 też korcy 5 z rynków libijskich zgarnie?
Ów zaś z zamiłowaniem ziemię pługiem obrabia;
Nigdy w myśl mu nie przyjdzie siąść na pokład korabia 6