Pieśń I, 23 (Vitas hinnuleo me similis, Chloe...)
Czemuż ode mnie, Chloe 1 urodziwa,
Stronisz, jak ona sarneczka pierzchliwa,
Matki po górach, kniejach szukająca,
Z bojaźni drżąca?
Bo czy to wietrzyk, co z trawką się pieści,
Ruchomym listkiem z wolna zaszeleści;
Czy wąż zasyczy, już tracąc nadzieję,
Cała płótnieje 2 .
Wszakże ja — świadkiem i ludzie, i bogi! —
Ni lew afrycki 3 , ani tygrys srogi,
Abym miał szarpać drapieżnymi szpony
Twój włos pieszczony.