*** [Od rana skrzypienie dulek...]
Od rana skrzypienie dulek, warkot motorówek.
I płyną: spaleni słońcem, z psami, termosami, sami.
Mąciciele wody, siewcy śmiecia, hodowcy hałasu.
Wspominam więc innych, sudeckiego Niemca,
pogodnego starca godnie znoszącego
zmierzch pilarskiego żywota lub tę parę,
która z jakiegoś powodu wydała mi się lepsza,
choć ujrzałem ich z szosy może na pół sekundy:
dziewczyna przegięta w tył z głową zatrzymaną
by zdjąć ustami wiśnię z drzewa, gdy nogi idą dalej,
więc on przytrzymuje ją z tyłu. Zewnętrzny pozór,
brud gasi już nawet światło tych pojedynczych gestów,