Lelów. Niech żyje śmierć
Niekształt jeziora jak andrzejkowa wróżba,
wiatr, suchy szelest zeszłorocznych trzcin. 150
kilometrów w nogach, masło zmęczenia dobrze ubite
w mięśniach. Jak ulirycznić rower, zabytkowe złożenie
kilku podstawowych mechanizmów? Uczulenie
na barwy, pojedyncze zapachy, dźwięki w pozycji
izolowanej. Nos szarpie narkotyk powietrza.
Gotowe obrazy: latawiec nad łąką maleńki jak plemnik,
jedynak w całym błękicie. Dzieci podążające
na Mszę, ze święconką w plecionych koszyczkach
jak z chorym kotem, uważne. Wilgotne zatoki zmierzchu,
punkcje halogenów. Kubistyczny kościół jak makieta rakiety