Melzak. Piegowata piękność
Oktogon ceglanej, zabytkowej wieży mierzy w niebo jak rakieta gotowa do startu — — —
Stoję w oknie pustego internatu szkolnego obok płonącej słabo świeczki.
Łukiem szosy w dole z rzadka przejeżdża auto o dwojgu płonących oczu — — —
I dwaj rowerzyści bez świateł wypadają zza zakrętu, ogumione widma.
Magda śpi zawinięta w siebie na jednym z trzech żelaznych łóżek — — —
Wśród posterów gwiazd popu i pocztówek z biblijnymi cytatami zostawionych
na ścianach przez dziewczyny, które wyjechały na wakacje.
Robert Gawliński o spojrzeniu eunucha obok zadumanego Ojca Kolbe, soft-erotyczne
fotosy i Donald Sutherland jako Jezus — — —
Przez szum drzew i terkot cykad przebijają ryki miejscowej żulerni.
Gdzie się podziały hamernie, warsztaty gwoździarzy, dom akcyźnika i nędzne chaty budników? — — —
Tylko gwiazdy, które są na niebie, pozostały tam, gdzie były wtedy.