Próba czasu
Rzeczoznawca znał się na rzeczy.
Omiótł wszystkie kąty taksującym spojrzeniem. Okrutnym i
smutnym, jakby znał wartość
płyty gramofonowej wiezionej z wakacji po przekątnej Polski
lub ukrytego w szafie paska testu ciążowego z ledwie widocznym plusikiem.
Osierocane psy i pająki, kurze w zakamarkach.
Zimno jak wtedy. Pół milimetra, o jakie spadnie
słupek rtęci w ściennym termometrze, gdy ustanie krzątanina
przeprowadzki. Przycinanie ogona, palenie sterty listów.
Zamierzchłe czasy odnowione na chwilę jak fresk w deszczu.
„Drabczyk pisał mi, że i od niego wycofałeś swój arkusz.
Cóż się dzieje z tobą? To chyba czwarty w ostatnim czasie”.