Księgi trzecie
Nie rzekł jako żyw żaden więtszej prawdy z wieka,
Jako kto nazwał bożym igrzyskiem człowieka.
Bo co kiedy tak mądrze człowiek począł sobie,
Żeby się Bóg nie musiał jego śmiać osobie?
On, Boga nie widziawszy, taką dumę w głowie
Uprządł sobie, że Bogu podobnym się zowie.
On miłością samego siebie zaślepiony,
Rozumie, że dla niego świat jest postawiony;
On pierwej był, niżli był; on, chocia nie będzie,
Przedsię będzie; próżno to, błaznów pełno wszędzie.
Fraszka a doktor — to są dwie rzeczy przeciwne;
Przeto u mnie, doktorze, twe żądanie dziwne,
Jan Kochanowski
---
Człowiek boże igrzysko
Do kaznodzieja
Do kogoś
Do Lubomira
Do Magdaleny
Do opata
Do poetów
Do sąsiada
Do starosty
Do Zofijej
Gadka
Marcinowa powieść
Modlitwa o deszcz
Na dom w Czarnolesie
Nagrobek Gąsce
Nagrobek koniowi
Nagrobek kotowi
Nagrobek Piotrowi
Nagrobek Rózynie
Na heretyki
Na słup kamienny
Na śklenicę
Na zdrowie
O błaźnie
O duszy
O flisie
O kapłanie
O kołnierzu
O koźle
O łaziebnikach
O Marku
O mądrości
O Necie
O swych rymiech