Pieśń IV (Kiedy by kogo Bóg był swymi słowy...)
Kiedy by kogo Bóg był swymi słowy
Upewnił, że miał czasu wszelakiego
Strzec od złych przygód jego biednej głowy,
Miałby przyczynę żałować sie 2 swego
Nieszczęścia, płacząc, że mu sie nie zstało
Dosyć tak zacnej obietnicy Jego,
Ale że Bogu z nami sie nie zdało
Tak postępować; prózno narzekamy,
Że sie co przeciw myśli nam przydało 3 .
Wszyscy w niepewnej gospodzie mieszkamy,
Wszyscysmy pod tym prawem sie zrodzili,
Że wszem przygodom 4 jako cel być mamy.