Wiersze grudniowe
Znam was dobrze. Jesteście jak ślepe pociągi
nie wiedzące, gdzie się kończy tor;
własne życie mijacie jak skoszone łąki,
wokół których dymi czarny torf.
Nie dosięgnąć wam nocy. Przerośnie was nasyp
i pogrąży czarne struny szyn,
kiedy, krusząc milczenie, na zwęglone lasy
z nieba gwiezdny posypie się tynk.
Wasze oczy ślepnące są ciepłym popiołem,
wasze serca są utkane z mgły, nawet śmierć,
co was miażdży, zagłuszają koła
i myślicie, że to tylko sny.