Gusła, IV
Romanowi Gineyce
Rzężąc, z brodą u kolan, bryła mięsa ciepła,
Niezgrabnie, niedołężnie wypływam na jawę —
Odcięta głowa wolno z tułowiem się zrasta
I w blaskach snem ocieka na pledy jaskrawe...
Wyratowany, śpiewem zawrotnym znaglony,
Żebrom moim i biodrom ufnie wracam siebie,
Powieki zapuchnięte z trudem się unoszą —
Widzę, topielec były, — KOGUTA NA NIEBIE!
Płynie, ścigany z dołu kogucimi wrzaski 1 ,
Wyższy nad kurze grzędy — pąsowe 2 reduty!
W obłoki odlatuje, w naręcza jarzębin,