Heidi - Johanna Spyri; Franciszek Mirandola

Heidi

Za starym, pięknie położonym miasteczkiem Mayenfeld zaczyna się ścieżka wiodąca przez zielone, pełne drzew łąki aż do podnóża wysokich gór, spoglądających poważnie w dolinę. Zaraz od miejsca, gdzie ścieżka zaczyna piąć się wzwyż, widać wrzosowiska, krótką trawę, czuje się mocny zapach górskich ziół. Ścieżka wspina się stromo, wprost ku Alpom.
Pewnego pięknego czerwcowego dnia szła tędy wąską ścieżyną, o porannej godzinie, rosła, silnie zbudowana dziewczyna, góralka z tych okolic, wiodąc za rękę dziecko, którego policzki pałały tak silnymi rumieńcami, że płomieniście błyszczały poprzez opaloną na brązowo od słońca skórę. Nic dziwnego. Mimo upalnego dnia dziecko było tak opakowane, jakby miało uchronić się przed najsilniejszym mrozem. Mała dziewczynka mogła mieć około pięciu lat, trudno było jednak poznać, jaka jest jej naturalna postać, gdyż kilka sukienek, wdzianych jedna na drugą, oraz ogromna, czerwona chustka czyniły z niej bezkształtną bryłę. Nogi tkwiły w ciężkich, okutych górskich trzewikach, a dziecko pięło się z trudem w górę. Po jakiejś godzinie takiej wędrówki od doliny ku górom dotarły do wioszczyny góralskiej, położonej w pół drogi do hali, zwanej „osiedle”. Teraz z każdego niemal domu, to z okien, to z progów, to z drogi wołano na idące, bowiem znalazły się między swoimi.
Dziewczyna nie zatrzymywała się nigdzie, odpowiadając tylko mimochodem na pozdrowienia i pytania, i tak doszły obie do krańca osiedla, gdzie z rzadka tylko stały domy. Nagle z jednych drzwi doleciało wołanie:
— Zaczekaj no, Deto! Pójdę z tobą, bo też idę ku hali!
Deta przystanęła, a dziecko zaraz puściło jej rękę i siadło na ziemi.
— Czyś zmęczona, Heidi? — spytała towarzyszka.
— Nie! Gorąco mi tylko! — odparło dziecko.
— Zaraz dojdziemy na halę. Musisz się tylko jeszcze trochę namozolić, stawiaj duże kroki, a za godzinę będziemy w domu! — dodawała jej odwagi Deta.
Z drzwi domu wyszła zamaszysta, dobrotliwie wyglądająca kobieta i podeszła do nich. Mała dziewczynka wstała i poszła za dwoma znajomymi, które zaczęły zaraz z ożywieniem rozmawiać o mieszkańcach osiedla oraz rozsianych po okolicy domostw.

Johanna Spyri
Franciszek Mirandola
О книге

Язык

Польский

Год издания

2015-05-26

Издатель

Fundacja Nowoczesna Polska

Reload 🗙