(Lśniąco w luny się kołyszę...)
Lśniąco w luny się kołyszę
noc przepełniającym blasku,
jako smuga widna spływam
w różowawym gwiazd pobrzasku.
Przestwór cały, wszystkie głębie
krew pobladła ma przepływa,
rozpleniona nad światami
leży dusza moja żywa.
Tak się poję i tak piję
byt wszelaki, złudę wszelką,
z plejad zielonkawej czaszy
cierpką sączę się kropelką.