Do Franciszka Szemiotha
Nie zapominaj, że kiedyś ubogi
Twój przodek, włosy zarosły długiemi,
Miał swoję puszczę i miał swoje bogi
I swoich duchów opiekę na ziemi.
A kiedy mówił pacierz tajemniczy
I o potomstwo wielkie prosił ducha,
To krzyczał z piersi — tak jak morze krzyczy,
A Bóg go słuchał, tak jak morze słucha.
Dziś, z jego domu rozwalonej ściany
Na krąg kamieni gdyś trafił w młodości,
Ciekawy byłeś, lecz nie zapłakany;
Nie ducha jego ciekawy — lecz kości.