Obwieszczenie
Człowiek rozbija się o półki z girlandami, tonie w zaułkach po to, żeby w końcu
w uroczystej głuszy odnaleźć obwieszczenie, które być może wisiało w tym
miejscu od dawna, na tak zwanym widoku, a które w procederze wytrwałych
eliminacji i koncentracji na migotliwych obserwablach 1 , co mila potykając się na
drodze o kamienie węgielne, przeoczył chcący albo i nie, ze ślepą premedytacją
lub dlatego, że był gapą od urodzenia. Może nawet gdyby wyrżnął głową
w obwieszczenie, nie dostałby przedwczesnego oświecenia.
I teraz u kresu wykorzystanych możliwości stoi i czyta jak ktoś, kto zdawał
egzamin na studia dzienne. I okazuje się, że wszystko się zdawało i było na nic,
a w gruncie powszechnym rzeczy każdy czarny szlak albo choćby na niego pomysł
nie nazywał się inaczej niż bolesny powróz do nierozwiązania. Więc cóż mu
pozostaje w tej malkontentnej klaustrofobii, w tej nadętej sferze notorycznego